Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Gavalda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Gavalda. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lipca 2011

Anna Gavalda "Pocieszenie"

Jestem całkowicie oczarowana. Po raz kolejny Anna Gavalda, sprawiła że na chwilę oderwałam się od szarej rzeczywistości i przeniosłam do klimatycznego Paryża i na malowniczą francuską prowincję, aby śledzić losy świetnie przez nią wykreowanego bohatera.

Charles, to paryski architekt dobiegający pięćdziesiątki, któremu włosy wypadają garściami. Mieszka ze swoją partnerka Laurence i jej córką Mathilde, często jednak wyjeżdża w sprawach służbowych i tak naprawdę w domu przebywa bardzo rzadko. Odbija się to na stosunkach z bliskimi, z czasem więzi się rozluźniają, a mężczyzna zaczyna odczuwać beznadzieję, popada w depresję, nie widzi sensu niczego. Jedynym jego światełkiem i radością jest nastoletnia Mathilde, córka która tak naprawdę nią nie jest. Córka, która kocha go, całą swoją dziecięca, a właściwie młodzieńczą już miłością. Córka, która słucha, mimo że stwarza pozory,obojętności. Córka, która poświęca wiele czasu i energii, aby zdobyć płaszcz, który był marzeniem młodości ojczyma. Córka, która po prostu ufa swojemu opiekunowi. To dla niej Charles trwa w związku bez uczucia.
Wszystko jednak zmienia się, kiedy otrzymuje list od najlepszego przyjaciela z dzieciństwa - Alexisa. Krótka informacja o śmierci matki dawnego kolegi zmienia bieg jego życia. Anouk i Charlsa łączyła dziwna więź i spora różnica wieku. To właśnie miłość do tej kobiety, wpłynęła na całe jego dorosłe życie.
Mężczyzna postanawia najpierw odnaleźć jej grób, a później Alexisa. I właśnie podróż, którą odbywa, aby rozliczyć się z przeszłością, otwiera przed nim niespodziewanie, niezwykłe perspektywy na przyszłość. Po spotkaniu z przyjacielem, poznaje Kete... Zwariowaną, pełną energii, wychowująca piątkę dzieci, zajmującą się mnóstwem zwierząt, ale mimo to samotną kobietę...
"(...) zdał sobie sprawę, że drogę "tam" odbył opętany śmiercią, a drogę "z powrotem" - zadziwiony życiem.
Jedna twarz nałożyła się na drugą i litera, która łączyła imiona ich obu, wstrząsnęła nim ostatecznie." (str. 445)

Powieść podzielona jest na dwie części. Pierwsza pesymistyczna, nostalgiczna i smętna, stanowi kontrast dla tej drugiej pełnej nadziei i ciepła. Przyznam szczerze, że przez kilkanaście stron miałam problem z aklimatyzacją, jednak Gavalda pisze tak, że już po chwili poczułam się jak widz, siedzący w wygodnym, teatralnym fotelu i spoglądający na scenę, gdzie waży się czyjaś przyszłość. Miałam ochotę chwilami podpowiadać bohaterowi co ma zrobić, pełnić rolę suflera...

Autorka, jak nikt inny, potrafi w jednej książce, pokazać tak różne oblicza miłości - młodzieńczej, do dziecka, czy też tej dojrzałej, nie tworząc jednocześnie mdłej i lukrowatej historii jakich wiele.
Tworzy też cudowny, francuski klimat. Bo nie sztuką jest umiejscowić akcję np w Paryżu, sztuką jest oddać czar tego miejsca i Gavaldzie się to udaje. Przynajmniej ja to czułam... Mimo że nie ma tu rozbudowanych opisów miejsc, to w mojej wyobraźni tworzył się wyraźny obraz, niczym z francuskiego filmu...

To już moja czwarta książka, tej znakomitej francuskiej autorki i czwarta która mnie oczarowała, którą pochłonęłam i na pewno przeczytam ponownie w przyszłości. Mam nadzieję, że szybko spod jej pióra wyjdą kolejne, ja z pewnością i bez wahana po nie sięgnę.
Polecam Wam z całego serca "Pocieszenie", jak i również pozostałe powieści Anny Gavaldy.

środa, 29 września 2010

Anna Gavalda "Kochałem Ją"


Powieść psychologiczno-obyczajowa. Chloe, matka dwóch córeczek, nagle opuszczona przez męża dla innej kobiety, nieoczekiwanie znajduje wsparcie u Pierre’a, swego teścia. Starszy pan ma swoją tajemnicę: podobnie jak jego syn, zakochał się przed laty, mając już rodzinę. Tyle, że nie zdecydował się odejść od żony, całe życie myśląc o ukochanej Matyldzie. Który z nich wybrał lepiej? Subtelna i poruszająca, napisana pięknym językiem opowieść o porzucających i porzucanych, o miłości i obowiązku.








To już trzecia książka Anny Gavaldy którą czytam i teraz jestem już przekonana, że z utęsknieniem będę wypatrywać każdej następnej. Bo jej styl po prostu pokochałam i od teraz jestem oddaną fanką ;)

"Kochałem ją" to ciekawe studium nad tym co czują osoby porzucające i porzucane. Chloe jest młodą kobietą z dwiema córeczkami, której mąż odszedł niespodziewanie do innej kobiety. Chloe cierpi, nie potrafi zrozumieć dlaczego ją to spotkało. Pocieszenie znajduje w osobie swojego teście Pierra. Opowiada on jej swoją historię, osoby porzucającej. Ponad wszystko pokochał on Matyldę, jednak nie miał odwagi opuścić żony i dzieci, czym skrzywdził siebie, ukochaną i całą rodzinę.

Ciekawe podejście do tematu, inne niż serwowane w większości książek. Brak tu jawnej krytyki dla osoby która porzuca rodzinę. Jest opisany stan jej uczuć, wyrzuty sumienia, smutek. Historia Pierra wzruszyła mnie niesamowicie, chociaż teoretycznie to on był tym złym, który zdradzał i chciał porzucić rodzinę...

Zaledwie 150 stron wystarczyło żeby opowiedzieć dwie historie i opisać dwa punkty widzenia... Polecam :)

wtorek, 21 września 2010

Anna Gavalda "Ostatni raz"


Ciepła, optymistyczna powieść psychologiczno-obyczajowa: wielka pochwała radości życia i siły, jaką może dawać miłość i oparcie w rodzeństwie. Powściągliwy Simon, mądra Lola i szalona Garance uciekają z wesela kuzyna, by spotkać się z Vincentem, czwartym z rodzeństwa. Po raz pierwszy od dawna są sami, bez dzieci i akuratnej, irytującej bratowej. Te chwile, pełne wspomnień i beztroskich przekomarzań, wyrwane dorosłej codzienności, dadzą im siłę, by stawić czoło własnym kłopotom... Lekki humor i doskonałe dialogi.






Moje pierwsze spotkanie z Anną Gavaldą to była książka "Po prostu razem", która niezwykle mnie zauroczyła :) postanowiłam więc sięgnąć po następne jej powieści... Teraz w ręce wpadło mi najnowsze dzieło Gavaldy "Ostatni raz" i po raz kolejny się zauroczyłam :) Chociaż książeczka niepozorna... zaledwie 120 stron...

"Ostatni raz" jest w zasadzie o wszystkim i o niczym... Trójka rodzeństwa wymyka się z przyjęcia weselnego i udaje do swojego brata na zamek. tam spędzają beztroski dzień wspominając dzieciństwo i ciesząc się sobą nawzajem :) Jestem pod wrażeniem uczucia jakim darzą się bohaterowie Garance, Lola, Simon i Vincent. Rzadko można spotkać taką zgodność i miłość wśród rodzeństwa. Książka symbolizuje przejście z jednego etapu życia do kolejnego. Napisana jest tak ciepłym językiem, że nie sposób się oderwać...

Naprawdę polecam!

piątek, 10 września 2010

Anna Gavalda "Po prostu razem"


Nerwowa, poturbowana przez życie Camille, zakompleksiony arystokrata Philibert, gburowaty kucharz Frank i jego babka Paulette. Tych czworo ludzi, których z pozoru wszystko dzieli, dziwnym zbiegiem okoliczności zamieszkuje razem. Poznając się, nieoczekiwanie odkrywają własne i cudze zalety, i prawdziwe piękno życia...









Przeczytałam książkę po prostu razem i od razu sięgnęłam po film, żeby móc sobie zrobić małe porównanie.

Książka niesamowicie mnie wciągnęła. Przeczytałam ją w ciągu jednego nudnego dnia w sklepie i wyjątkowo nawet klienci nie potrafili mnie oderwać od lektury (wiem, to nieuprzejme, ale jakoś nie umiałam inaczej)
Historia jest niezwykła... czwórka ludzi, których nic nie łączy, poturbowanych przez życie... Camille, maltretowana psychicznie przez matkę dziewczyna po przejściach, Philibert, niezwykle nieśmiały i jąkający się na każdym kroku arystokrata, Frank, zawsze zmęczony i znerwicowany kucharz i na koniec perełka... babcia Francka Paulette, przeurocza starsza Pani, którą cała trójka się opiekuje.
Philibert Pewnego wieczora, a właściwie nocy zabiera chorą Camille z jej malutkiego mieszkanka na poddaszu,do swojego wielkiego mieszkania które dzieli z Franckiem... I tak zaczyna się znajomość, która odmieni życie każdego bohatera na zawsze.
Najbardziej wzruszyła mnie czułość i troskliwość Camille wobec starszej Pani. Dziewczyna bez zająknięcia myła ją, rozmawiała z nią, chodziła na spacery itd:)
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Gavaldy, i na pewno nie ostatnie :)

Film dość dobrze odzwierciedla książkę, jednak jak to w filmie, coś trzeba było pominąć i niestety była to historia życia Camille między innymi. Gdybym nie czytała książki, chyba niektóre sceny byłyby dla mnie lekko niezrozumiałe :)

Baner