
Czy prawie-doktorantka, literaturoznawczyni, może z własnej woli zostać gosposią pracującą „po domach”? I to nie w Ameryce, ale u nas, w Polsce? Czy można mieć radość z pracy? Czy można pokochać kogoś o pięćdziesiąt lat starszego od siebie? Albo o pięćdziesiąt lat młodszego? Czy trzeba tkwić w związku z osobą, która uczyniła nam krzywdę? Zakres naszej wolności jest szerszy niż czasami chcemy to przyznać.
Koleżanka ostatnio dużo mi "truła" na temat Gosposi, więc zostałam zmuszona do przeczytania książki poza kolejką :) Podchodziłam do niej z dużą obawą, ponieważ kiedyś próbowałam czytać jakąś książkę tej autorki i niestety mi się nie spodobała. Na szczęście dałam książkom Moniki Szwaji drugą szansę i to spotkanie mogę zaliczyć już do udanych :)
Główna bohaterka Maria, ma wyjątkowo paskudnego męża. Ogranicza ją, nie pozwala mieć własnego zdania... Kiedy dochodzi do rękoczynów, Marysia postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i odchodzi od Aleksa. Oczywiście wcześniej odpowiednio się zabezpiecza i przelewa sobie na nowe konto wynagrodzenie za 4 lata pracy u boku męża (jako sprzątaczka, kucharka, pokojówka i dama do towarzystwa). Udaje się do teściowej do Zakopanego (uwielbiam Zakopane! ;)), ta postanawia jej pomoc i wysyła do przyjaciółki Lily do Szczecina (A Szczecin to wiocha z tramwajami ;)) Maria postanawia, mimo uniwersyteckiego wykształcenia, pracować jako ekskluzywna pomoc domowa. 1200 zł za tydzień.
W ten sposób, poznaje wielu ciekawych ludzi, nawiązuje nowe przyjaźnie i buduje swoje życie od nowa. Poznaje Saszę rosyjskiego grajka, Pawła i jego ojca (w którym się trochę podkochuje), Zanikającą Lucy i wiele innych postaci, które zamieszają w życiu Mareszki.
Książka lekka, żartobliwa i przyjemna, oczywiście z morałem. Nie należy bać się życia i wyzwań, trzeba być panem własnego losu. Przydałoby mi się jakieś wyraźniejsze zakończenie, ale może Marysia i Paweł pojawią się jeszcze w jakiejś książce? Ktoś wie? :)
Nie trzeba przy tej książce dużo myśleć, ale taka już zaleta (wada) literatury tego typu...
No i był jeden wątek, który do mnie totalnie nie przemówił, ale nie powiem jaki :P
Polecam, dla odprężenia :)
Przy okazji zapraszam na bloga najbardziej zwariowanej blogerki jaką znam - Kingi ;)