wtorek, 22 maja 2012

Małe wytłumaczenie :-)

Aż mi wstyd jak bardzo zaniedbałam bloga, ale zawirowania związane ze zmianą pracy (mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli) powodują, że nie mam czasu prawie na nic. Czytać, oczywiście czytam. Wchłonęłam dla odstresowania i odprężenia cztery książki Joanny Chmielewskiej, o których mam nadzieję już  niebawem wspomnę na blogu. Niestety na pisanie już nie jestem w stanie wygospodarować czasu. Mam nadzieję, że już wkrótce wszystko sobie poukładam i będę mogła wrócić w pełni do blogowego życia, bo trochę mi za nim tęskno i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić porzucenia bloga na zawsze.

A na razie zapraszam na bloga, który powstał pod wpływem drugiej pasji, mianowicie gotowania. Na razie raczkuję, mam nadzieję się jednak rozwinąć w tej dziedzinie. A że gotować i jeść muszę, to na to na szczęście trochę czasu potrafię wygospodarować. ;-)

Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się w końcu poukładało tak jak powinno :-)

A tymczasem, miłego dnia wszystkim życzę :-)

środa, 2 maja 2012

Kulinarnie... :-)

Tak jak wspominałam w ostatnim poście, dostałam ostatnio bzika na punkcie gotowania. Postanowiłam więc zaprezentować część swoich książek kulinarnych.

Zacznę od najnowszych nabytków:
  • "Zdrowa kuchnia" Gordona Ramsaya przejrzana dziś dokładnie, jak pewnie widać na zdjęciu zaznaczyłam już karteczkami kilka przepisów które na pewno muszę zrobić. Chociaż przyznać muszę, że niektóre składniki są raczej niemożliwe do zdobycia, a przez to niektóre potrawy niemożliwe do wykonania.
  • "Najlepsze przepisy polskich blogerów" to pozycja którą wypatrzyłam na jednym z moich ulubionych blogów kulinarnych JUST MY DELICIOUS i stanowi zbiór receptur wyróżnionych w konkursie na kulinarnego bloga roku. Cena atrakcyjna, bo zaledwie 19,90 zł, a przepisy ciekawe i oryginalne. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie, a i składniki niezbędne do wykonania potraw wydają się być łatwe do zdobycia. ;-)
  • "Sałatki" w bardzo poręcznym formacie mini, to nie lada gratka dla wielbicieli sałatek. Jako że ja uwielbiam, to książeczka mnie zachwyciła. Zawiera przepisy na popularne sałatki, jak i na bardziej oryginalne i wyrafinowane.

A teraz troszkę o książkach, które już długo goszczą na moich półkach.

  • "Rewolucje na talerzu" to moja ukochana książka, o której pisałam na łamach bloga, a z której korzystam często i z wciąż rosnącym zachwytem, bo potrawy, które proponują autorki są po prostu pyszne. Testuję je również na swojej drugiej połowie, która podziela mój zachwyt :-) 
  • "Kuchnia tajska", "Kuchnia wietnamska" i "Kuchnia chińska" to moje kompendium wiedzy na temat kuchni azjatyckiej. Przyznaję... zdobyć skłądniki niezbędne do wykonania przepisów graniczy niemal z cudem, jednak jak już się uda, efekt jest wyśmienity. Często korzystam z tych trzech książek, a zakupiłam je w promocji w realu za 7 zł sztuka. Jeżeli ktoś gustuje w azjatyckich klimatach kulinarnych to naprawdę polecam ;-)
  • "365 lekkich dań" to książka, która prawie dwa lata przeleżała na półce zanim się do niej przekonałam. Ta niechęć wynikała chyba z tego, że składniki kiedyś wydawały mi się trudno dostępne. Jednak jak już dojrzałam do gotowania czegoś więcej niż schabowy z ziemniakami, odkryłam że większość pozycji wbrew pozorom można dostać w każdym większych sklepach, trzeba się tylko dobrze rozejrzeć. Książkę zakupiłam w Matrasie za 14,9 zł i za taką cenę naprawdę warto.
  • "Smaki i przysmaki" to świetny zbiór przepisów (nabyty ostatnio w Matrasie za 9,9!) zawierający nie tylko oryginalne propozycje na urozmaicenie sezonu grillowego, ale też receptury na sałatki, dipy i inne pyszności, już niekoniecznie do zjadania przy grillowaniu. A co ważne... składniki łatwo dostępne.

Na koniec dwie pożyczki

  • "Włoska wyprawa Jamiego" to książka którą z pewnością zakupię, ponieważ zawiera wiele świetnych przepisów na pizze, frittaty czy też spaghetti. Pizza wypróbowana przez siostrę, która wręcz wielbi Jamiego Olivera, jest genialna. A co najważniejsze... łatwa w wykonani. Podobnie jak w przypadku Gordona Ramsaya wydanie jest przepiękne, a jak na tego typu książki, to nawet cena nie przeraża, bo zaledwie 34,99 zł.
  • "Zioła i sałaty" - oczywiście mój bzik kulinarny spowodował, że cały balkon obsadzony został różnorodnymi ziołami. A teraz cieszę się jak dziecko na widok każdej kiełkującej roślinki ;-) A książka to świetne kompendium wiedzy i pomoc w uprawie balkonowego ogródka. A oprócz tego znajdziemy w niej też kilka przepisów na smakowite sałatki.

sobota, 28 kwietnia 2012

Stos na koniec kwietnia :)

Za oknem piękna pogoda, i aż wstyd nie korzystać. Szkoda tylko, że na mnie słońce wpłynęło nie najlepiej. Mam ochotę cały czas spać, nie chce mi się czytać i pisać, a jedyne na co mam chęć to sprzątanie i gotowanie. Dobrze, że już niebawem wyjeżdżam na majówkowy wypoczynek, może uda mi się trochę rozruszać siebie i swoje szare komórki :)

A ponieważ mamy już prawie koniec miesiąca prezentuję książki, jakie pojawiły się na moich półkach w kwietniu. Brakuje "Potem" Rosamund Lupton, która gdzieś wędruje i się czyta ;)

Ogarnęła mnie też faza na książki kulinarne, dlatego przy okazji promocji z okazji "Dnia książki" zamówiłam sobie kilka. Jeszcze nie odebrałam, ale myślę, że jak tylko trafią w moje ręce stworzę post stricte kulinarny. A ostatnio dostałam po prostu małego bzika i gotowanie urasta do rangi mojej drugiej wielkiej pasji.





Wszystkie pozycję, za wyjątkiem "Cafe museum" otrzymałam od wydawnictw :) A książka Roberta Makłowicza to taki mały odskok od postanowienia "nie kupuję książek, bo nawet nie mam ich gdzie trzymać"

piątek, 27 kwietnia 2012

Jasmin Darznik "Irańska córka"

Jasmin Darznik to Iranka wychowana w Ameryce, zrodzona z ojca Niemca i matki Iranki. Dorastała z dala od kultury w jakiej przyszło żyć pokoleniom kobiet w jej rodzinie i stałą się typową amerykańską dziewczyną. W losy swojej matki zagłębia się w momencie, kiedy podczas porządków odnajduje zdjęcie na którym jej rodzicielka w wieku kilkunastu lat, w welonie i z mężczyzną, który nie jest ojcem Jasmin, spogląda w obiektyw aparatu. Mimo początkowej niechęci Lily postanawia nagrać swoją opowieść i wysłać córce. Jej losy pokazują jak wygląda życie kobiet w muzułmańskim kraju i z jakimi trudami przychodzi im się mierzyć..

"Irańska córka" to historia trzech pokoleń kobiet, którym przyszło żyć w świecie zdominowanym przez mężczyzn i ich potrzeby. Opowieść zaczyna się w momencie, kiedy Pargol, prababka Jasmin, rodzi swoje dziewiąte dziecko - Kobrę. Dużo uwagi autorka poświęca swojej babce, która jako dziewczynka została oddana przez brata (spłacającego w ten sposób karciane długi) na żonę Sohrabowi. Historia związku tych dwojga pełna jest cierpienia i przetykana wieloma rozstaniami. Jednak Kobra, mimo że nigdy nie doceniona przez męża, w pewien sposób znalazła swoją życiową drogę. 
Jej córka Lily, czyli matka autorki, doznała chyba najwięcej cierpień ze strony mężczyzny. Wydana za mąż została w wieku lat trzynastu, za niewątpliwie chorego psychicznie Kazama. Bicie stało się codziennością Lily. Ciąża nie uwolniła jej od razów męża, a nawet później niemowlę przy piersi nie uspokoiło zapędów mężczyzny. Pewna, że któryś z ciosów w końcu ją zabije, postanawia odejść, co jest decyzją trudną i jednocześnie bardzo odważną. Według prawa, córka musi zostać przy ojcu, dlatego dziewczyna zmuszona jest rozstać się z własnym dzieckiem. Dalsza część książki pokazuje, że determinacja i ciężka praca, pozwalają osiągnąć wiele, nawet jeśli środowisko w jakim żyjemy nie do końca nas wspiera, a wręcz rzuca kłody pod nogi.

Jasmin Darznik poprzez opowieść matki przedstawia życie irańskich kobiet, które mimo iż ich sytuacja często wydaje się być wręcz dramatyczna nie poddają się i nie użalają nad sobą. Każde kolejne pokolenie to historie silnych kobiet, które znajdują swoje sposoby na przetrwanie w nieprzychylnym im świecie. Mimo iż często ich życie to pasmo rozczarowań pozbawionych przyziemnych przyjemności, warto poznać ich hart ducha, którego my, ludzie wychowani w zupełnie innej kulturze, często jesteśmy zupełnie pozbawieni.
"Irańska córka" to historia pisana przez życie. Do bólu prawdziwa i wywołująca mnogość emocji w czytelniku. Amerykańska Iranka oddaje głos matce, która swoją opowieścią przybliża córce zwyczaje i zasady jakimi rządzi się świat z którego zmuszona była emigrować. A ta z kolei prezentuje je nam, czytelnikom. "Irańska córka" to z pewnością lektura, której warto poświęcić uwagę!

wtorek, 24 kwietnia 2012

Paullina Simons "Dziewczyna na Times Square"

Pewnie niejedna osoba czytająca tę notatkę zachwycała się trylogią Paulliny Simons o Tatianie i Aleksandrze. Ja ją pochłonęłam czytając niemal non stop, nie jedząc i pijąc prawie. Byłam zachwycona krótko mówiąc. Ciężko więc będzie autorce zatrzeć wspomnienie o trylogii i stworzyć równie doskonałą opowieść. "Dziewczyna na Times Square" to historia zupełnie inna, jednak ma w sobie to coś, co powoduje, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury.

Lily mieszka w Nowym Jorku, studiuje i wiecznie cierpi na brak pieniędzy. Żyje chwilą i dniem dzisiejszym, nie myśląc o przyszłości. Wszystko zmienia się pod wpływem kilku wydarzeń. Znika współlokatorka dziewczyny, a wcześniej odchodzi chłopak. Ale żeby nie było tak całkiem ponuro, Lily wygrywa na loterii ogromną sumę pieniędzy. Śledztwo w sprawie zaginionej Amy prowadzi nowojorski detektyw Spencer O'Malley i oczywiście, jak nietrudno się domyślić, mimo sporej różnicy wieku między Lily i policjantem zaiskrzy. Jednak to nie wszystko, nad bohaterką zbierają się czarne chmury i jak to w życiu bywa, szczęście często musi być okupione cierpieniem...

Jak pisałam we wstępie, ciężko będzie Paullinie Simons stworzyć historię na miarę "Jeźdźca miedzianego". "Dziewczyna na Times Square" to bardzo dobra powieść kobieca, która z pewnością umili niejeden wieczór, podczas którego z wypiekami na twarzy śledzić będziemy zmagania Lily z losem, jednak zabrakło tego, co odnalazłam w trylogii o Tatianie i Aleksandrze. Nie jestem nawet w stanie zdefiniować czego dokładnie mi brakuje. "Dziewczyna..." to świetne czytadło, w którym autorka raczy nas opowieścią miłosną, wątkiem kryminalnym, dramatem i wieloma różnymi wątkami poruszającymi mniej lub bardziej ważne problemy. Każdy odnajdzie w niej coś dla siebie, dlatego polecam wszystkim, bo lektura z pewnością jest godna uwagi.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Wyniki konkursu świątecznego :)

Aj aj aj... Przepraszam najmocniej za opóźnienie (jak zwykle! :))!

Ciągle na wszystko brakuje mi czasu, dlatego zamiast tradycyjnego losowania poprosiłam ojca o wybór jednej cyfry.

Tym razem szczęście uśmiechnęło się do użytkowniczki ukrytej pod nickiem: Insomnia
Gratuluję i proszę o przesłanie na maila danych do wysyłki - iza.bela19@wp.pl

czwartek, 12 kwietnia 2012

Laurel Corona "Wenecja Vivaldiego"


"Wenecja Vivaldiego" to kolejna książka, która w głównej mierze traktuje o muzyce, a którą dane mi było czytać. Po świetnym "Hiszpańskim smyczku" Andromedy Romano-Lax, do którego wielokrotnie odnosiłam się przy opisywaniu tego typu powieści, myślałam że nie dostane drugiej równie fascynującej pozycji. Książka Laurel Corony napisana jest w innym stylu, opisuje inną epokę, ale jest w niej coś, co już raz oczarowało mnie tak bardzo w "Hiszpańskim smyczku" - muzyka.

Maddalena i Chiaretta, jako malutkie dziewczynki, trafiają do sierocińca Ospedale della Pieta. Sierociniec, to nie tylko miejsce gdzie znajdują schronienie, porzucone przez matkę kurtyzanę, ale również szkoła, która wykształca w dziewczynkach wrażliwość muzyczną i przygotowuje je do życia w klasztorze albo zamążpójścia. To jedno z niewielu miejsc we Włoszech gdzie tak wielką rolę przywiązywano do edukacji muzycznej dziewcząt. Figlie di coro, sławne były na całą Wenecję i poza jej granicami. Dziewczynki śpiewające i grające za kratą pobudzały wyobraźnie i zaspakajały wyrafinowane gusta muzyczne słuchaczy.

Chiaretta od dziecka wie, że największą jej pasją jest śpiew i w tym kierunku też rozwija się jej talent. Jej głos szybko staje się sławny. Z kolei Maddalena długo szuka swojej drogi. Jej życie odmienia się w dniu, kiedy bierze do rąk skrzypce. Okazuje się, że jest to instrument który staje się dla niej wszystkim, a muzyka na nim tworzona wychodzi z głębi serca i rozpala wyobraźnie słuchaczy pasją i energią z jaką Maddalena ją wykonuje. Zauważa ją sam Vivaldi, u którego już wkrótce pobiera lekcje.
Obie dziewczynki dorastają w murach Piety i rozwijają swoje talenty, jednak przychodzi moment, w którym muszą zdecydować jak potoczy się ich życie, ponieważ reguły Piety zakładają, że po osiągnięciu pewnego wieku wychowanka powinna wyjść za mąż, bądź też zawierzyć się Bogu.
Jakie decyzje podejmą Maddalena i Chiaretta i jak potoczy się ich życie? Czy zaznają szczęścia?

Kiedyś wydawało mi się, że aby sugestywnie pisać o muzyce, trzeba być bardzo z muzyką związanym, grać na instrumencie, śpiewać, sama teoria to jednak nie wszystko. Jednak jak się okazuje, Laurel Corona, nie gra na skrzypcach, nie śpiewa, a świetnie oddała klimat włoskiego świata muzycznego XVIII wieku. Zawsze uwielbiałam "Cztery pory roku" Antonio Vivaldiego, a słuchając ich po lekturze przyznaję, że odnalazłam nowe interpretacje i dźwięki, których wcześniej nie słyszałam, lub nie potrafiłam zrozumieć.
Z reguły nie podoba mi się umieszczanie w fikcji literackiej prawdziwych postaci i przypisywanie im sytuacji i zachowań, które nie miały miejsca. Jednak Corona w genialny sposób przybliżyła postać "Rudego księdza" o którym w zasadzie wiadomo niewiele. Zadbała też, aby daty z książki pokrywały się z rzeczywistymi wydarzeniami, a nawet jeśli w którymś momencie prawda została naciągnięta na potrzeby powieści, to autorka uczciwie o tym wspomina w posłowiu.

"Wenecja Vivaldiego" to też bardzo sugestywny opis miejsca. Dzięki postaci Chiaretty, Laurel Corona wprowadza do powieści obraz oszałamiającego miasta. Panie w sztywnych gorsetach i ich cavaliere servante, gondolierzy, maskowe karnawały to tylko niektóre elementy powieści, które dużo nam mówią o obyczajowości i naturze ówczesnej Wenecji.

Powieść Laurel Corony, to piękna historia obleczona w dźwięki ponadczasowej muzyki Vivaldiego i oszałamiająca przepychem miasta kanałów.
Gorąco polecam lekturę przy dźwiękach "Czterech pór roku"!
Vivaldi - Wiosna 1: Allegro

Mój Banerek :)