Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicolas Sparks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicolas Sparks. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 czerwca 2014

Nicholas Sparks "Najdłuższa podróż"

 Zupełnie nie wiem co napisać o tej książce... Jak wiadomo, Nicholas Sparks jest niekwestionowanym mistrzem powieści romantycznej. Jego książki stają się niemal zaraz po premierze bestsellerami i sprzedają w zawrotnej ilości egzemplarzy. Sama czytałam kilka książek pisarza, jednak było to już kilka lat temu. Wrażenia miałam pozytywne, interesowała mnie jednak wtedy inna literatura niż teraz i mam wrażenie, że "wyrosłam" już z lektur takich jak "Najdłuższa podróż". Nie chcę oceniać jej źle, bo zła nie jest, jednak nie wzbudziła we mnie większych emocji, mimo że czyta się ja naprawdę szybko i przyjemnie...

Ira Levinson miał wypadek i tkwi uwięziony w samochodzie. Śnieg pada intensywnie, mróz jest dotkliwy, a pomoc nie nadciąga. Staruszek zaczyna więc powoli żegnać się z życiem. Jednak wtedy, w majakach rannego mężczyzny pojawia się zmarła kilka lat wcześniej żona Ruth. Jest tak wyraźna i namacalna, że ranny staruszek rozpoczyna walkę, jednocześnie wracając wspomnieniami do niezwykle długiego życia, pełnego miłości i zrozumienia Ruth.

Równolegle poznajemy historię dwojga młodych ludzi... Sophie poznaje Luka, podczas zabawy w stodole. Ten pomaga jej, kiedy natarczywie nagabuje ją były chłopak. Między nimi szybko rodzi się silne uczucie. Spędzają ze sobą każdą wolną chwilą. jednak nad ich związkiem cieniem kładzie się przyszłość... Luke jest ujeżdżaczem byków, jednak po ciężkim wypadku jakiego doznał kilkanaście miesięcy wcześniej, każdy występ wiąże się z dużym ryzykiem. Sophie studiuje historię sztuki na uniwersytecie, jednak  do końca nauki zostało jej zaledwie kilka miesięcy, po których będzie musiała wrócić do domu, lub podjąć pracę. Wszystko to miałoby miejsce daleko od ukochanego. Zakochani żyją chwilą, jednak to co najtrudniejsze, zbliża się do nich w zawrotnym tempie...

Lasy Iry, Sophie i Luka połączą się w niezwykle zaskakujący sposób...

Jak pisałam wcześniej, przeczytałam książkę dość szybko, jednak bez większych emocji. Dopiero samo zakończenie, kiedy w końcu poznajemy sposób, w jaki autor postanowił spleść losy bohaterów, wywołało we mnie spore wzruszenie. Przez długi czas, losy Iry kojarzyły mi się z bohaterami innej powieści Sparksa "Pamiętnika". Jednak po pewnym czasie ogrom jakby nierealnej miłości zaczął mnie przytłaczać. Wyjątkowo, bardziej do gustu przypadły mi losy młodych, jednak tu z kolei miałam wrażenie, że czytam powieść dla młodzieży, na którą jestem już po prostu za stara...

Myślę, że wiernych fanów Sparks nie zawiedzie. Po raz kolejny stworzył ciekawą historię o miłości, bardzo w swoim stylu. Jednak dla mnie to wszystko jest za słodkie i nie trafia już w mój gust. Niemniej polecam, bo wiem, że autor znajdzie spore grono odbiorców, którym jego historie przypadną do gustu.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Nicolas Sparks "Noce w Rodanthe"


Wielką fanką Sparksa to ja niestety nie jestem... czytałam kilka książek, "Pamiętnik" bardzo mi się podobał, pozostałe nie zrobiły na mnie większego wrażenia.

Wiele oczekiwałam po tej książce, ponieważ była bardzo polecana przez osobę, która mi jej pożyczyła... niestety, zawiodłam się...

Adrienne to sześćdziesięcioletnia kobieta, która chcąc pomóc przezwyciężyć córce traumę po śmierci męża, postanawia powiedzieć jej historię swojej wielkiej miłości. Wydarzyła się ona 14 lat wcześniej, kiedy to Adrienne była już po rozwodzie i pomagała przyjaciółce opiekując się przez tydzień pensjonatem w Rodanthe. Tam poznała Paula, znanego chirurga, który właśnie postanawia zmienić swoje życie, a Rodanthe było jego przystankiem w drodze do Ekwadoru.
Oczywiście zakochują się w sobie bez pamięci... jednak los chce inaczej, niż wymarzyli sobie kochankowie...


Nie wiem... może już wyrosłam z takich książek, może nie trafiłam w odpowiedni moment, ale mnie najzwyczajniej w świecie znudziła.
O ile przy "Pamiętniku płakałam jak bóbr to tutaj, nie czułam żadnych emocji. Czytałam, byle do końca...
Owszem sympatyczna historia, ale wydaje mi się jakaś pretensjonalna i nierealna.

Zresztą... czytając Sparksa, zawsze zastanawiam się czy taka miłość jest możliwa w normalnym, prawdziwym życiu? A może to ja już jestem taka zgorzkniała (w moim wieku?)?


Niemniej... wielbicielom Sparksa i prawdziwej miłości polecam... Szczególnie w walentynki ;)

wtorek, 7 września 2010

Nicolas Sparks "Pamiętnik"


"W starym wytartym notatniku kryje się kronika pewnej miłości, która rozkwitła po zakończeniu II wojny światowej gdzieś w Karolinie Północnej. Noah Calhoun odczytuje ją wieczorami w domu opieki starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy w 1932 roku po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson – ich potajemne spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na czternaście lat... "





To jest po prostu piękna historia miłości... Ostatni rozdział książki przeczytałam ze łzami w oczach. Noah i Allie zapisali historię swojej miłości w dzienniku, w chwili kiedy dowiedzieli się, że Allie cierpi na chorobę Alzheimera. Allie i Noah poznali się w pewne lato i zakochali prawdziwą miłością, jednak rozdzieliło ich pochodzenie. Spotkali się znowu po czternastu latach, a ich uczucia odżyły z jeszcze większą mocą. Najpierw miłość była gwałtowna, pełna uniesień, z czasem stała się łagodna, cierpliwa i spokojna. Noah bardzo cierpi przez chorobę ukochanej, ale okazuje jej swoje uczucie dalej i czyta spisaną przez nich historię...

Nie jestem fanką historii miłosnych, dlatego z dużą rezerwą podchodziłam do Sparksa. Jednak opowiada on historię tak, że każdy chciałby przynajmniej raz poczuć to co bohaterowie książki i przeżyć taką miłość...

A teraz idę obejrzeć film na podstawie książki :)

Baner