"W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka - mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu… odbiorę Ci życie, bo ja jestem twoim Bogiem…" To motto seryjnego zabójcy, który poluje na zielonookie blondynki. Sprawę prowadzi Śląska Grupa Śledcza pod dowództwem inspektora Marcina Langera. Pomaga mu profilerka - Alicja Szymczak. Okazuje się, że tych dwoje łączy nie tylko praca ale i przeszłość, chociaż jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. Inspektora Langera z zbójcą łączy jeszcze więcej...
"Szósty" to akurat książka z tych, które ja z natury lubię. Ciekawe śledztwo, połączone z gorącym romansem... i najważniejsze, historia dzieję się w miejscu mojego zamieszkania, czyli na Śląsku. Pierwszy raz czytałam powieść, która była osadzona w miejscach doskonale mi znanych i dzięki temu łatwiej mi było wczuć się w akcję.
Do rzeczy...
Śląska Grupa Śledcza pod dowództwem Marcina Langera, prowadzi śledztwo dotyczące seryjnego zabójcy, który za cel obrał sobie zielonookie blondynki, które więził, gwałcił, a szóstego dnia zabijał. Komisarz Langer prosi pomoc znakomitą profilerkę Alicję. Jak się okazało już przy pierwszym spotkaniu, kobieta od dawna pojawiała się w jego snach, a dokładnie od 6 lat, czyli od czasu kiedy Marcin leżał w szpitalu z jej umierającym mężem. Między nimi praktycznie od razu rodzi się silna więź i duże znaczenie w ich życiu ma pojawiający się czynnik nadprzyrodzony...
Książka w zasadzie spełniła moje oczekiwania. Śledztwo jest ciekawe, chociaż jak dla mnie czasami przyćmione przez historię Marcina i Alicji.
Mimo iż autorka stopniowo odkrywa karty i teoretycznie można wydedukować, kto jest zabójcą, to zakończenie jest mimo wszystko zaskakujące, a sam epilog sprawił, że otworzyłam z przerażeniem oczy...
Troszkę mnie irytowały zbyt częste opisy świetnej klaty pana komisarza i innych jego szczegółów anatomicznych, ale w zasadzie to mój jedyny zarzut. Bo książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jeżeli potrzebujecie czegoś odprężającego to polecam :)
Ja z chęcią sięgnę po pozostałe książki Pani Agnieszki :)