Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mieczysław Bieniek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mieczysław Bieniek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 listopada 2011

Mieczysław Bieniek "Z Hajerem na kraj Indii"


Mietek Bieniek, ma w sobie coś takiego, że czytając jego książki nie zwraca się uwagi na język i styl, a jedynie na niesamowity entuzjazm, jakim wręcz zaraża czytelnika. "Z Hajerem na kraj Indii" to już druga książka emerytowanego górnika z Katowic, który w pewnym momencie życia, postanowił po prostu spełniać marzenia. Już w swojej pierwszej "Hajer jedzie do Dalajlamy" udowodnił, że marzenia są po to, aby je spełniać. Udało mu się spotkać z Dalajlamą, co wyczynem jest przecież wielkim.

Druga książka, to kontynuacja indyjskiej przygody. Tym razem Mietek zapuszcza się w rejony mniej znane turystycznie, co nie znaczy wcale, że pozbawione atrakcji i nieciekawe. Wraz z autorem zwiedzamy plantacje herbaty, odwiedzamy niezwykle klimatyczny klasztor Than, gdzie Hajer prawie zostaje świętym mężem, czy też gościmy w sąsiadujących z Indiami mniejszych państewkach takich jak Bhutan, Bangladesz czy Sri Lanka. Przy tym wszystkim, poznajemy przede wszystkim ludzi, barwnych i kolorowych, którzy dzielą się z Mietkiem swoimi życiowymi historiami. I w tym miejscu po raz kolejny przywołam Klasztor Than, którego funkcjonowanie mnie zaintrygowało. Otóż... ludzie zakopywani są tam żywcem. Święty mąż znajduje swojego następcę i wykopuje dołek aby się w nim zagłębić, a człowiek który obejmuje po nim niejako schedę, zasypuje go żywcem. Mnisi wierzą że po ok 100-200 latach wstaną z grobu i przeniosą się na pobliską górę, z której już tylko krok do nieba. Ta opowieść, to tylko jedna z licznych ciekawostek, jakie pojawiają się na kartach książki...

Mietek podróżuje w sposób oszczędny, nie szasta pieniędzmi i często przez spryt i malutkie nieszkodliwe oszustwa, udaje mu się wślizgnąć przez dziurę w płocie, czy też dzięki "generalskiemu nazwisku" załatwić wjazd do kraju. Niemniej było kilka momentów kiedy zachowanie Hajera mnie po prostu denerwowało i wydawało mi się lekko nieetyczne. Jednak oddając od razu honor byłemu górnikowi, często byłam dumna z tego, że posiadam krajana, który dostrzega to co bogatym turystom często umyka i potrafi pomóc i okazać współczucie.

Styl, jakim napisana jest ta pozycja, jest bardzo specyficzny. Swoista mieszanka języka potocznego i gwary, bynajmniej nic jej nie ujmuje, a dodaje jedynie charakteru. Pasuje ten sposób pisania Mietkowi i wydaje mi się, że zachowano odpowiednią proporcję, która nie zmęczy czytelnika - nie Ślązaka - gwarą charakterystyczną dla mojego regionu. Do tego otrzymujemy ponad 300 stron zdjęć, ponieważ niemal na każdej kartce znajdziemy fotografie dokumentujące przygody podróżnika.

Hajer, jak już wspomniałam we wstępie, zaraża optymizmem i wiarą w to, że wszystko jest możliwe, wystarczy bardzo chcieć. Życzę więc Mietkowi dalszych podróży, dzięki którym będzie mógł realizować swoje fantazje, a czytelnikom polecam "Z Hajerem na kraj Indii"!

Wydawnictwo: Annapurna Stron: 320




sobota, 16 kwietnia 2011

Z okazji Tygodnia Książki spotkania...

Empik z okazji Światowego Tygodnia Książki zorganizował wiele spotkań z autorami.
W dniu dzisiejszym uczestniczyłam w dwóch:

1. Pan Andrzej Ziemiański, autor m.in. trzech tomów Achaji, okazał się niezwykle pogodnym człowiekiem z dużym poczuciem humoru. Jak sam mówi za pisarza się nie uważa (więc skąd tyle książek na koncie? :P)... pisze z potrzeby, dla zabawy, a każda sprzedana książka to nagroda od losu.
Na spotkanie przyszłam dla towarzystwa, z zamiarem posłuchania co autor ma do powiedzenia i spodobało mi się na tyle, że stałam się bogatsza o pierwszy tom Achaji (tu muszę podziękować pewnej osobie).




2. Mieczysław Bieniek, zamieszkały w Katowicach były górnik, pewnego dnia wyszedł z domu i udał się do... Dalajlamy.
Spotkanie trwało prawie dwie godziny, a Pan Mietek opowiadał i opowiadał i opowiadał i pewnie dalej by opowiadał gdyby nie ograniczenie czasowe. A mówił o rzeczach ciekawych i zabawnych, których naprawdę z przyjemnością się słuchało.
Zdjęć niestety nie posiadam, gdyż aparat odjechał wraz ze szwagrem do domu... więc tylko okładka książki.



Odsyłam do strony empiku, gdzie znajdują się informacje dotyczące wszystkich spotkań. Klikając TUTAJ znajdziecie listę z empika katowickiego, a TUTAJ we wszystkich miastach.


A na koniec mała prośba... zagłosujcie na przedszkole nr 10, grupę Kaczuszki. Wystarczy kliknąć TUTAJ aby oddać głos. Dziękuję :)

Baner