Niestety, bez wahania muszę stwierdzić, że wynudziłam się przez dwa ostatnie wieczory śmiertelnie. A wszystko za sprawą Fabio Volo i jego powieści, rzekomo bestsellerowej, "Jeszcze jeden dzień". Zwabiona zostałam okładką, która swoją drogą nijak ma się do treści (para głównych bohaterów jest już grubo po trzydziestce). Miałam nadzieję na przyjemną historię miłosną, a otrzymałam nudną, w wielu miejscach okraszoną zupełnie niepotrzebnymi wspomnieniami głównego bohatera, opowieść. A zapowiadało się całkiem nieźle...
Giacomo jest mężczyzną, który raczej nie potrafi zagrzać długo miejsca przy jednej kobiecie. Uwielbia seks i możliwość poznawania nowych partnerek. Swoją zmienność tłumaczy dzieciństwem, odejściem ojca i trudnymi relacjami z matką. Wszystko zmienia się, gdy tym samym tramwajem, którym jeździ codziennie zaczyna podróżować tajemnicza dziewczyna, która fascynuje Giacoma i nie pozwala o sobie zapomnieć. On i ona co najwyżej na siebie spoglądają, lub wymieniają uśmiech. Aż tu pewnego dnia, pasażerka proponuje zaskoczonemu mężczyźnie kawę. Okazuje się, że następnego dnia wylatuje do Nowego Jorku i rozpoczyna tam pracę. Nie wymieniają się nawet mailem. Giacomo spisuje jedynie dyskretnie adres firmy Micheli. Żegnają się... Jak się pewnie łatwo domyślić nie jest to koniec historii tych dwojga. Jednak im dalej w las... tym ciemniej :)
Teoretycznie historia jest ciekawa i powinna zadowolić czytelnika, ale... no właśnie, najzwyczajniej czegoś tej książce brakuje, żeby zauroczyć i porwać. Mniej więcej od połowy, przeskakiwałam wzrokiem po kolejnych linijkach i zastanawiałam się, kiedy skończy się w końcu ta katorga i nadejdzie finał. Swoją droga finał mało finezyjny i nie zaskakujący niczym.
Autor próbował uczynić lekturę lekko erotyczną, zamieszczając wiele wspomnień miłosnych uniesień Giacoma, jednak udało mu się co najwyżej stworzyć obraz żałosnego amanta. Często pojawiały się jakieś migawki z życia mężczyzny, które nijak pasowały do akurat opisywanej sceny. Jednym słowem, jak dla mnie w tej książce po prostu panuje chaos. Wszechobecny i przenikający.
Nie uwiodła mnie "miłość" Giacoma i Micheli, a cała opowieść zaserwowana przez Fabio Volo po prostu rozczarowała.
Jeśli sięgniecie, to na własną odpowiedzialność. Mnie się nie podobało, niemniej czytałam kilka bardzo pozytywnych opinii.