Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Podolecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Podolecka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2011

Agnieszka Podolecka "Żar Sahelu"

"Żar Sahelu" to kolejna po "Za głosem Sangomy" książka Agnieszki Podoleckiej, którą mam okazję czytać. W czasie poprzedniego spotkania z autorką, urzekła mnie plastyczność afrykańskich krajobrazów, a zirytował całkowicie naiwny i pozbawiony oryginalności wątek miłosny. Miałam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę i rzeczywiście było lepiej, ale do ideału jeszcze daleka droga.

Tym razem otrzymujemy historię dwóch kobiet - matki i córki. Anna, pięćdziesięcioletnia żona dyplomaty, od 5 lat wraz z rodziną mieszka w Afryce. Jej życie jest nudne i monotonne, całkowicie podporządkowane apodyktycznemu Markowi. Anna i Bella prowadzą z pozoru szczęśliwą i spokojną egzystencję, ale wszystko zmienia się w momencie, kiedy Marek otrzymuje przeniesienie na placówkę w Mali, gdzie doszło do kilku morderstw rytualnych. W Mali w wynajętym domu, Bella odnajduje dziennik z 1905 roku, należący do wyzwolonej jak na tamte czasy Elizabeth. W szkole zaś poznaje chłopaka - Williama, który będzie jej towarzyszyć w czekających ją niebezpiecznych przygodach, a wszystko wiąże się nierozerwalnie z kobietą żyjącą prawie 100 lat wcześniej.

Rdzeń historii po raz kolejny jest oryginalny i ciekawy, ale jego realizacja w moim odczuciu pozostawia wiele do życzenia. Brakowało mi jakiegoś napięcia, większych emocji, zaskakujących elementów, bo opowieść była niestety bardzo przewidywalna. Bohaterowie wydawali mi się jacyś sztuczni... Bella w ogóle nie przypomina typowej nastolatki, miałam wrażenie, że czytam o bardzo dojrzałej kobiecie, a nie dziewczynie, która nie osiągnęła jeszcze pełnoletności. Anna z kolei mimo wieku zachowuje się chwilami jak nastolatka, czyli całkowicie nieracjonalnie. Która kochająca matka uprawia sex, kiedy jej dziecko jest w wielkim niebezpieczeństwie?

Po raz kolejny, autorka oczarowała mnie opisami Afryki, zwyczajów tam panujących, miejsc, ludzi. Świetnie potrafi oddać klimat inie jest to obraz z punktu widzenia ludzi mieszkających tam od zawsze, ale kogoś kto mimo wszystko jest tam obcy i potrafi docenić piękno tego gorącego lądu.

Mam mieszane uczucia... Z jednej strony uwiodła mnie Afryka, z drugiej zbyt duża dawka ckliwości i naiwności niektórych wątków, po prostu mnie rozeźliła. Stoję więc sobie gdzieś pośrodku i wybór, czy to jest książka na która macie ochotę, pozostawiam Wam.

poniedziałek, 16 maja 2011

Spotkanie z Agnieszką Podolecką

13 maja odbyło się w katowickim empiku spotkanie z Panią Agnieszką Podolecką, autorką książek "Za głosem Sangomy" i "Żar Sahelu". Pani Agnieszka to wielbicielka Indii, zafascynowana Afryką, pasjonatka szamanizmu i dalekich podróży. Kończyła orientalistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a aktualnie, o ile się nie mylę robi doktorat z szamanizmu.
Posiada niezwykle rozległą wiedzę na temat Afryki, dlatego słuchanie jej, to była czysta przyjemność.



A już w środę 18 maja o godz 18.00 odbędzie się spotkanie z Marleną De Blasi, autorka takich książek jak: "Tysiąc dni w Wenecji", Toskani, Orvieto itd :) Czy ktoś się wybiera? :)

środa, 11 maja 2011

Agnieszka Podolecka "Za głosem Sangomy"

Jako, że za kilka dni wybieram się na spotkanie z Panią Podolecką, postanowiłam się zapoznać wcześniej z jej twórczością.

Wszystko zaczyna się od przepowiedni Sangomy... Robert ma strzec błękitnookiego anioła. Tym aniołem okazuję się być Wiktoria, która przyjeżdża na zasłużony odpoczynek do Kapsztadu. Podczas spaceru po mieście, wybuchają zamieszki, a tajemniczy mężczyzna wciska jej w dłoń figurkę o kształcie brzemiennej kobiety i zaraz potem ginie. Wiktoria i Robert udają się na policję, jednak kiedy okazuje się że figurka ma wielką moc a policjant nerwowo reaguje na jej widok, postanawiają uciekać z kraju.
Równolegle siostra Wiktori, Dagmara przylatuje do Nairobi, aby dalej dostać się do RPA. Trafia tam na lekarzy bez granic, a ponieważ jest studentką medycyny, a w kraju panuje malaria, postanawia zostać i pomóc ratować chorych.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony, pomysł bardzo dobry, podobał mi się, ale wplecenie we wszystko podwójnego romansu bohaterek zepsuło mi całą jakość czytania. Bo wątek romansowy, był po prostu... harlequinowy. Kiedy po raz kolejny przeczytałam, że wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka (jakby sama chodzić nie umiała!) miałam ochotę książkę odłożyć.
Z drugiej strony, bardzo sugestywny opis Afryki, mieszkańców i zwyczajów. Bohaterowie przejeżdżają przez dużą część kontynentu i uczestniczą w rytuałach, m. in. inicjacja chłopców, dużo jest o obrzezaniu dziewczynek, wydawaniu ich za mąż, chorobach itd.

Książkę czytało się dość dobrze i pewnie gdyby nie naiwność niektórych wątków oceniłabym ja bardzo wysoko. Ale niestety...
Polecam miłośnikom Afryki, autorka spędziła trochę czasu na tym kontynencie i potrafi przekazać czytelnikowi swoje zamiłowanie do niego.

Zapraszam również na stronę Pani Podoleckiej (KLIK) i na spotkanie, które odbędzie się 13 maja w katowickim empiku, o godz 17.30

A książka dostępna jest w Matrasie za zawrotną kwotę - 4,9 (KLIK)


Baner