Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dziecięca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dziecięca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2015

Agata Królak "Różnimisie" i "Widzimisie"



Trochę miałam wcześniej opory przed pisaniem o literaturze dziecięcej, ale moje dziecko rośnie, łatwiej je teraz zainteresować książeczkami. A w końcu któż lepiej niż Róża zweryfikuje czy coś jest godne uwagi, czy nie!
Na pierwszy ogień dwie pozycje, które w zachwyt wprawiły mamę! Jakoś wydania, ilustracje i prosty przekaz sprawiły, że zapałałam chęcią posiadania tychże książeczek. Jaka byłam szczęśliwa, kiedy moja córeczka wykazała nimi zainteresowanie! Powiedziałabym, że wręcz oszalała z radości. 

"Różnimisie" w prosty sposób pokazują i przede wszystkim uczą dzieci różnic. Misie pomagają ogarnąć przeciwieństwa. Mamy więc smutnego i wesołego misia, brudnego i czystego, czy np. silnego i słabego. Ilustracje stylizowane na dziecięce rysunki z pewnością przemówią do dzieciaków, wyglądają w końcu jakby wyszły spod ich ręki. 

"Robimisie" z kolei, to książeczka, dzięki której dowiemy się, czym misie się zajmują. Za pomocą atrybutów, charakterystycznych dla danego zawodu, zamieszczonych na każdym rysunku, dziecko poznaje trochę świat dorosłych. Wydaje mi się, że książeczka to świetna podkładka, kiedy przyjdzie czas wyjaśniania latorośli, gdzie mama i tata znikają na kilka godzin.

Książeczki przeznaczone dla grupy wiekowej +3, ale jak możecie zobaczyć na obrazkach poniżej, moje +5m świetnie się przy nich bawi.
A jako, że strony z twardej tektury zrobione, to i pogryźć sobie można ;)

My polecamy i czekamy na więcej!










Wydawnictwo: Dwie Siostry

sobota, 1 czerwca 2013

Dorota Sumińska "Jak jeż Jerzy został tatą"


 
"Jak jeż Jerzy został tatą" to kontynuacja książki "Wierzę w jeże" autorstwa Doroty Sumińskiej. Z reguły nie sięgam po literaturę adresowaną do dzieci, ponieważ ciężko jest mi ją oceniać z racji braku doświadczeń z maluchami. Jednak dla autorki zawsze z chęcią czynię wyjątek, gdyż uwielbiam jej styl i podejście do świata zwierząt. A dzięki  książkom, które wychodzą spod jej pióra, dowiaduję się wielu ciekawych, nieznanych mi wcześniej rzeczy o świecie natury.

Jeż Jerzy, to przyjaciel Picucia, Polnej i Musi Bolimusi. Żyje w warunkach stworzonych przez człowieka w idealnej symbiozie z wszystkimi mieszkańcami woliery. Do jego historii wracamy w momencie, kiedy zaręcza się i żeni z Irenką. Naturalną tego konsekwencją jest pojawienie się nowych mieszkańców, dwóch córeczek i dwóch synków. Również Polna, pomieszkująca u Jerzego zostaje mamą pięciu mysiątek. Rezolutny jeż, z pomocą przyjaciół rozwija swoją wiedzę na temat rozmnażania, dojrzewania i zachowań różnych gatunków. Dorota Sumińska porusza poprzez zwierzęta trudne tematy, które zawsze przysparzają problemy rodzicom. Bo jak wytłumaczyć dziecku skąd się biorą dzieci, albo dlaczego krew jest czerwona? Nie jest to łatwe, zwłaszcza kiedy dziecko docieka i dopytuje. 

Lektura książek pani weterynarz, to jednak przede wszystkim pouczające spotkanie z naturą. Wiele z niego wyniosą zarówno dzieci jak i dorośli, którzy często zapominają o podstawowych prawach, jakimi rządzi się planeta ziemia.

 "Wszyscy mamy prawo do życia. Czy ludzie tego nie rozumieją? Czyżby jeszcze nie dorośli i dlatego zachowują się jak nieodpowiedzialne dzieci? Chyba tak, bo jak inaczej wytłumaczyć ich zachowanie?"

"- Jest jedno dane nam przez Matkę Naturę: prawo do życia. Takie samo jak twoje i wszystkich żywych istot. Zobacz jakie to podłe. My dajemy ludziom cień, dzięki nam mogą oddychać, dzięki nam żyje cała planeta. A oni? Wycinają nas bez litości".

"Jak jeż Jerzy został tatą" zilustrowany przez Janusza Wrzesińskiego, oddany w twardej oprawie i na grubym  papierze, to kolejna pozycja Wydawnictwa Literackiego, która zachwyca jakością wydania.


Polecam, jak zresztą każdą pozycję Pani Doroty, ponieważ to mądre i pouczające książki dla młodszego i starszego czytelnika.



wtorek, 23 sierpnia 2011

Astrid Lindgren "Przygody Pippi"




Postanowiłam co jakiś czas powracać do klasyki literatury dziecięcej. Zaszyłam się więc wczoraj pod kołderką z przygodami rudowłosej, niesfornej dziewczynki - Pippi Langstrump (Pończoszanki) ;)

Pamiętam, że jako dziecko, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego Pippi mieszka sama, bez opiekunów w Willi Śmiesznotce, z koniem i Panem Nilssonem i jakby tego było mało, ma worek złotych monet i potrafi unieść konika! Dziewczynka podobnie jak Piotruś Pan, nie chciała po prostu dorosnąć.

Z wielką przyjemnością wróciłam wczoraj do tej książki. Pippi może jest niesforna i czasami kłamie, ale ma przy tym dobre serce i widzi więcej niż niejeden dorosły. Potrafi z łatwością przejrzeć człowieka i jego intencje.

W moje ręce trafiło najnowsze wydanie Naszej Księgarni, które zawiera "Pippi Pończoszankę", "Pippi wchodzi na pokład" i "Pippi na Południowym Pacyfiku", dodatkowo jest pięknie zilustrowane przez Ingrid Vang-Nyman. Marzy mi się, aby uzbierać całą serię Naszej Księgarni, bo jest po prostu cudowna!


Wracając do Pippi... chyba zawsze będzie mi się ona kojarzyć z dziewczynką z filmu (Inger Nilsson):





sobota, 23 lipca 2011

Ewa Stadtmuller, Anna Chachulska "Zakopane i okolice"


Zapraszam Was, wraz z Ewą Stadtmuller i Anną Chachulską na spacer po Zakopanem. Pozycja, z założenia przeznaczona jest dla młodszego czytelnika, ale spokojnie może po nią sięgnąć każdy i poznać ciekawostki dotyczące zimowej stolicy Polski.

A legend i podań znajdziecie tutaj co nie miara. Niektórych nigdy wcześniej nie słyszałam, inne wydawały mi się znajome, jednak nie potrafiłam ich sobie odpowiednio sformułować, ta pozycja ugruntowała moją wiedzę. Podejrzewam, że nie wiecie skąd wzięła się nazwa Zakopane, albo dlaczego tak wielu Gąsieniców można znaleźć na Podhalu? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w książce z serii "Skrzat poznaje świat"

Każdy rozdział to inny spacer, inna trasa i inne miejsca do poznania. Już w pierwszym, pojawia się przepiękny ukwiecony domek artystki Eweliny Pęksowej, która tworzy niezwykłe obrazy na szkle. Podczas kolejnych spacerów, odwiedzimy Chatę Sabały, Willę Opolankę, Kaplicę na Wiktorówkach i wiele innych równie atrakcyjnych i malowniczych miejsc.

Obok atrakcji miejskich, znajdziemy oczywiście też bardziej górskie. Podczas wyprawy do Kaplicy na Wiktorówkach, dojdziemy na Rusinową Polanę, z której zobaczymy jedną z najpiękniejszych panoram Tatr słowackich, z Lodowym Szczytem i Gerlachem. Kolejne wyprawy, to oczywiście Morskie Oko, Dolina Chochołowska, Dolinę Pięciu Stawów, Dolinę Małej Łąki i inne, równie cudowne zakątki.

Podczas każdej wycieczki, Skrzat raczy nas legendami i opowieściami tatrzańskimi. Dowiemy się więc dlaczego rycerz śpi, skąd się wzięli górale, albo jaką mac ma Matka Boska Ludźmierska i skąd się wziął jej kult na Podhalu. Oczywiście wszystko jest pięknie zilustrowane, więc nasza wyobraźnia pracuje.

A czy zaskoczę Was, kiedy powiem, że to nie wszystko? W "Zakopane i okolice" znajdziemy opisy i ilustracje popularnych zwierząt, ptaków, drzew i innych roślin, spotykanych na tatrzańskich szlakach. Wiele z nich, można zobaczyć tylko w tym górskim rejonie, dlatego warto zapoznać się wcześniej, aby później nie dać się zaskoczyć w czasie wędrówki.

Na marginesie każdej strony, autorki postarały się zamieścić wszystkie podstawowe informacje dotyczące miasta, gór i ludzi... w jednym z rozdziałów znajdziemy też ciekawe opowiastki o znanych pisarzach, związanych z Zakopanem, takich jak Kornel Makuszyński, Jan Sztaudynger, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, czy Henryk Sienkiewicz.

Ewa Stadtmuller i Anna Chachulska, stworzyły ciekawy, bogato ilustrowany i zawierający mnóstwo nieznanych mi wcześniej informacji mini przewodnik, dla dzieci i dorosłych. Myślę, że każdy, kto po niego sięgnie będzie usatysfakcjonowany treściami jakie zawiera. Polecam więc, ponieważ naprawdę warto!

niedziela, 10 lipca 2011

Czesław Janczarski "Miś Uszatek"



Miś uszatek jest postacią raczej kultową, no bo któż go nie zna? Przez długie lata towarzyszył dzieciom w czasie dobranocki... zresztą nie tylko dzieciom... Jeszcze dziś często nucę piosenkę, która pojawiała się na końcu każdego odcinka przygód Uszatka.

Miś został stworzony pod koniec lat 50tych przez grafika Zbigniewa Rychlickiego i pisarza Czesława Janczarskiego. Od roku 1975 studio Se-ma-for rozpoczęło produkcję serialu animowanego z misiem w roli głównej. Serial wiele lat towarzyszył nam na ekranach telewizorów, a sława misia z klapniętym uszkiem rosła.





Dzisiaj, wydawnictwo Nasza Księgarnia raczy nas pięknym wydaniem "Misia Uszatka" z ilustracjami Pana Zbigniewa. Możemy więc, po raz kolejny spotkać się z Misiem, poznać jego przygody, dowiedzieć się między innymi jak trafił do Zosi i Jacka, oraz skąd wzięło się jego imię. Na ostatnich stronach Uszatek opowiada nam kilka bajek i po prostu nie sposób przejść obojętnie obok tej pozycji. Klasyka, w pięknym wydaniu, z cudownymi ilustracjami... Nawet mój miś się zaczytał...


A na koniec piosenka, która od zawsze i na zawsze kojarzyć mi się będzie z dzieciństwem...

Pora na dobranoc,
bo już księżyc świeci.
Dzieci lubią misie,
misie lubią dzieci.


Śpiewał ją pan Mieczysław Czechowicz, a słowa napisał Janusz Galewicz


niedziela, 5 czerwca 2011

Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród"

Kolejna moja ukochana opowieść z młodszych lat to "Tajemniczy ogród" Frances Hodgson Burnett. Postanowiłam co jakiś czas sięgać po książki "dla dzieci", które często okazują się bardziej wartościowe i niosą za sobą więcej treści, niż niejedna pozycja serwowana nam, z przeznaczeniem "dla dorosłych".

Mary Lennox zostaje osierocona przez rodziców i musi przenieść się do domu wuja Archibalda Cravena. Początkowo zbuntowanej i krnąbrnej dziewczynce jest ciężko przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Jednak za sprawą służącej Marty i jej brata Dickona, życie Mary powoli nabiera barw. Całkiem przypadkiem odkrywa w ponurym domostwie jeszcze jednego lokatora - Colina Cravena, syna Archibalda. Chłopiec myśli, że jest śmiertelnie chory, cały czas leży i tyranizuje otoczenie. Matka jego zmarła przy porodzie, a ojciec obwinił za to chłopca, któremu nie potrafi okazać pozytywnych uczuć. Przyjaźń z Mary i Dickonem całkowicie zmieni tego egoistycznego i nieszczęśliwego człowieka i pozwoli mu inaczej spojrzeć na otaczający go świat.
Jest jeszcze ogród, zamknięty na cztery spusty, do którego Mary odnajduje klucz i któremu wraz z Dickonem, a później również Colinem poświęca wiele czasu i energii. Jak się okazuje, miejsce to ma swoją bardzo smutną historię...

Dostałam do swoich rąk przepiękne, nowe wydanie "Tajemniczego ogrodu" okraszone nie tylko ilustracjami odnoszącymi się do treści książki, ale również, pięknymi, kolorowymi obrazkami przedstawiającymi kwiaty i pełniącymi funkcję edukacyjną (wszystkie są dziełem Pani Alicji Rybickiej).
Tej książki chyba nie muszę nikomu polecać, bo to klasyka literatury dziecięcej i podejrzewam, że większość, jak nie wszyscy, mieli już do czynienia z Mary, Dickonem i Colinem. Jeśli nie, to koniecznie musicie nadrobić zaległości!

Zrobiłam kilka zdjęć, żeby zobrazować to, o czym pisałam wyżej, czyli jakość tego wydania...






środa, 1 czerwca 2011

Astrid Lindgren "Dzieci z Bullerbyn"

Moja ulubiona opowieść z dzieciństwa to właśnie historia Lisy, Anny, Britty, Lasse, Bosse i Olle. Pamiętam pierwsze video i wielogodzinne przeglądanie kilku kaset z bajkami (teraz jest dvd, a zdobyć bajkę można na każdym kroku). Wśród nagranych bajek była Mała syrenka, do której sentyment mam do dziś wielki, Królewna Śnieżka w wersji filmowej i właśnie serial o dzieciach z Bullerbyn, który długo, długo w mojej dziecięcej główce był faworytem. Pamiętam jak bardzo zazdrościłam całej szóstce tego pięknego i malowniczego Bullerbyn, tego zgrania i harmonii jaka między nimi panowała, tych wszystkich psot drobnych i większych jakie czyniły i przede wszystkim tego ciągłego obcowania z przyrodą!

Zazdrość mi nie przeszła, nic a nic…

Najbardziej, zarówno w filmie jak i książce lubię historię, kiedy Ollemu (notabene mój ulubiony bohater, z którym chyba się utożsamiam) ruszał się ząb i bał się go wyrwać. Pani w szkole jak to zobaczyła, powiedziała, że wszyscy na następny dzień będą chcieli zobaczyć dziurkę po zębie, więc Ollemu na głowę spadła dodatkowa presja. Chodził cały dzień markotny, przywiązał sobie sznurek do zęba, ale nie był w stanie pociągnąć. Wtedy pozostałe dzieci postanowiły ulżyć jego cierpieniom i kiedy zasnął pociągnęły za sznurek. Olle nawet się nie obudził!

Astrid Lindgren stworzyła cudowne i piękne książki dla dzieci, które spokojnie może wziąć do reki dorosły czytelnik i przypomnieć sobie jak to było „za młodu”. Znalazłam fragment opisujący Astrid na stronie http://www.swedenabroad.com, który chyba w pełni tłumaczy skąd te wszystkie wspaniałe pozycje. Bo Lindgren miała po prostu piękne dzieciństwo, które pamiętała do końca życia!

„Astrid pamiętała przez całe swoje życie, całym swoim ciałem, jak to było, kiedy była mała. Pamiętała niebezpieczne belki na dachu stodoły, trociny zaplątane we włosy po piłowaniu drewna, pamiętała, jak na przerwie w szkole smakowały kromki żytniego chleba z zimnym mięsem. Pamiętała, jak strasznie i cudownie było wdrapywać się wysoko a potem skakać w dół.

Nigdy nie zapomniała, jak cudownie, a równocześnie trudno jest być dzieckiem. Jak fantazja może być i pierwszą pomocą i ostatnią deską ratunku dla niektórych dzieci.”

Baner