niedziela, 22 lipca 2012

Anna J. Szepielak "Dworek pod Lipami"

Nie ukrywam, że z wielką ciekawością sięgałam po "Dworek pod Lipami", ponieważ lektura debiutanckiej powieści autorki "Zamówienia z Francji" sprawiła mi wielką przyjemność. Anna J. Szepielak potrafiła stworzyć dla swoich czytelników niepowtarzalny klimat opowieści, dzięki któremu ciężko było oderwać się od losów Ewy. Niestety najnowsza powieść odrobinę mnie zawiodła. Zabrakło jej jakiejś lekkości i świeżości, które cechowały poprzednią pozycję, niemniej historia przedstawiona w "Dworku pod Lipami" wcale nie należy do nieudanych.

Gabriela jest znaną pisarką, autorką bestselerowych opowieści o weterynarz Julii (coś mi to przypomina...). Ma poukładane życie, rok wcześniej wyszła za mąż za Marka, właściciela stadniny koni, a  powieści, które pisze cieszą się sporą popularnością. Jednak przychodzi moment, kiedy zaczyna odczuwać, że coś jest nie tak. Mąż daje jej dużo swobody i nie ingeruje w jej decyzje i wybory jednocześnie zamykając się w swoim własnym świecie, złożonym z pracy, dzieci i domu, do którego Gabrysia w zasadzie nie ma wstępu. O ile wcześniej jej to nie przeszkadzało, o tyle po roku małżeństwa odkrywa, że czuje się obco we własnym domu, a mąż tak naprawdę, żyje ze swoją pierwszą zmarłą żoną, która nieustannie towarzyszy mu w pomieszczeniach pełnych jej rzeczy i wspomnień. Również pisanie powieści nie sprawia jej takiej radości jak kiedyś. Wydawnictwo jest oburzone drastycznym zakończeniem przygód Julii i naciska na autorkę, aby dokonała zmiany. Gabrysia jest zagubiona i w sukurs przychodzi jej przyjaciółka Maryla, która zmuszona do szybkiego wyjazdu, prosi bohaterkę o to, aby przez jakiś czas zamieszkała w jej domu. Tam Gabrysia nabiera dystansu i ma czas na przemyślenia, jednocześnie zaczyna tworzyć historię Celiny, której losy umiejscawia w XIX wieku.

Anna J. Szepielak zastosowała ciekawy zabieg, który sprawił, że jej książka różni się od innych  powieści dla kobiet. Opisuje historię pisarki Gabrysi, i pozwala czytelnikowi śledzić proces twórczy, z którego rodzi się Celina, równie interesująca postać. Otrzymujemy więc takie 2 in 1. Zastanawia mnie tylko, dlaczego bohaterka, chcąc stworzyć coś ambitnego zaczyna pisać romans historyczny? Bo nie da się ukryć, że tym właśnie jest opowieść o Celinie. Nic nie ujmując tego typu książkom, jednak inaczej wyobrażałam sobie "ambitną literaturę".
Cieszę się, że Anna J. Szepielak nie stworzyła kolejnej łzawej historii wielkiej miłości jakich wiele, a skupiła się na nieporozumieniach i problemach, jakie pojawiają się u małżeństwa z niewielkim stażem. Mało kto porusza takie tematy, a to zdaje się dość interesujące zjawisko które często występuje u "młodych" par. Wprawdzie miejscami, szczególnie przy zakończeniu zrobiło się trochę zbyt słodko i miło, a czasami niektóre momenty książki były po prostu nudnawe, to całość można zaliczyć, jako udaną powieść dla kobiet, która z pewnością wciągnie i sprawi przyjemność.

Jak pisałam we wstępie, zabrakło mi trochę tego niepowtarzalnego klimatu, jaki odnalazłam w debiutanckiej powieści, jednak "Dworek pod Lipami" to z pewnością pozycja po którą warto sięgnąć, choćby dla samego odprężenia. Ale żeby tylko na przyjemności nie skończyć, autorka wystarała się o to, aby poruszyć kilka istotnych i niosących głębsze przesłanie problemów.

Polecam więc "Dworek pod Lipami", a jeszcze bardziej wcześniejsze "Zamówienie z Francji".


17 komentarzy:

  1. Zapraszam do swojej pierwszej rozdawajki

    http://ancyskowo.blogspot.com/2012/07/moja-pierwsza-rozdawajka.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały czas mam w planach "Zamówienie...", a ta książka jest warta zachodu :)) W końcu złamię się i wydam pieniądze w księgarni, a miałam oszczędzać :(((

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja się Iza za Twoimi recenzjami stęskniłam ;*** A jeśli chodzi o "Dworek..." to zgadzam się z Tobą w 100%!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na "Zamówienie z Francji" już od jakiegoś czasu mam chrapkę, ale "Dworek pod Lipami" również brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam obie książki. Każda inna, ale każda świetna na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dworek..." wpadł mi w oko ostatnio w księgarni, bo to bardzo ładnie wydana książka. Twoja recenzja brzmi interesująco, chyba skuszę się na zakup tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Zamówienie z Francji" dotrze do mnie dzięki Włóczykijce :) Wystarczy, że poczekam :)
    tę książkę być może też bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja recenzja mimo wszystko brzmi bardzo kusząco, dlatego z wielką chęcią przeczytam tę książkę jeżeli nadarzy mi się taka szansa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tę książkę w planach, ale najpierw chcę przeczytać "Zamówienie z Francji". Jakoś zapomniałam o tej powieści, a swego czasu mocno mnie intrygowała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Olu ja się stęskniłam za Wami :* A Twój komentarz mnie motywuje do tego, żeby się wziąć w garść ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie i zachęcająco. Pomyślę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie dziś listonosz doniósł mi tę książkę. Mam ogromną na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zobaczyłam Dworek i Lipy w tytule i nawet nie pomyślałam, żeby zajrzeć do środka czy kupić. Autora też nie sprawdziłam. Bridget Jones była tylko jedna i wszystkie książki potem, które rekalmowane były jako polska Bridget uważałam za niewarte uwagi, chociaż niektóre były i musiałam się przemóc. z tą pewnie też tak jest, że muszę się jej jednak przyjrzeć. Chociaż nie zachęcasz w sumie, bo ja bym się tego samego czepiała, tak myślę

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz słyszę o książce ;) Raczej nie sięgnę, chyba że natrafię w bibliotece, wtedy chętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Zamówienie z Francji" bardzo mi się podobało i czasem nawet do niej wracam ;) Na tę książkę choruję więc prędzej czy później ją zdobędę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pragnę poinformować, iż Pani recenzja bierze udział w moim mikołajkowym plebiscycie:
    http://annajszepielak.blogspot.com/2012/11/mikoajkowy-plebiscyt-na-recenzje.html

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Baner