Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dehnel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dehnel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2011

Jacek Dehnel "Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya"


Jacek Dehnel moje czytelnicze serce zdobył podczas spotkania autorskiego, mogłabym słuchać, słuchać i słuchać tego co mówi. Podziwiam go za dojrzałość i przepiękną polszczyznę jaką się posługuje. W czasie spotkania autor odczytywał fragmenty "Saturna", dlatego w czasie lektury, w głowie słyszałam głos Jacka Dehnela, który świetnie dostosowywał się do poszczególnych postaci.

"Saturn" to opowieść na trzy głosy, a mówią w niej Francisco - ojciec, Javier - syn i Mariano - wnuk.

Francisco korzysta z życia i niczego sobie nie żałuje. Portretuje i maluje najsłynniejszych ludzi w Hiszpanii, jednocześnie romansuje z wieloma kobietami, robi wokół siebie mnóstwo zamieszania, zupełnie inaczej niż cichy i spokojny Javier, który nie potrafi zrozumieć rubaszności ojca. Mimo tak bliskiego pokrewieństwa są zupełnie różni i nijak nie potrafią dojść do porozumienia. Javier gardzi ojcem, ma o nim jak najgorsze zdanie, nie potrafi zrozumieć sposobu jego myślenia.
Francisco chce dla syna jak najlepiej, ale zupełnie nie jest w stanie przyjąć do wiadomości tego, że Javier jest inny niż on sam.

Trzecim głosem w tej opowieści jest Mariano, syn Javiera, do ojca zupełnie niepodobny, za to posiadający wiele cech dziadka. Do tego stopnia różni się od swojego rodziciela, że ten podejrzewa żonę o zdradę z Francisco. Mariano z kolei gardzi swoim ojcem, nie potrafi znieść tłustego, wiecznie w stanie depresji człowieka, za to podziwia i darzy wielkim szacunkiem dziadka.

Jedna historia, opowiedziana przez trzech mężczyzn, pokazująca trzy zupełnie różne punkty widzenia. Każdy kolejny ojciec "zjada" swojego syna, niczym Saturn pożerający na ponurym obrazie jedno ze swoich dzieci. Brak porozumienia i wzajemnej akceptacji, powoduje wielką nienawiść i niechęć. I chociaż z pozoru mężczyźni są zupełnie różni, w swojej upartości i stosunku do wstępnych podobni.

Bodźcem do napisania książki stała się publikacja prof. Juana Jose Janquery, który zauważył, że słynny cykl fresków "Czarne obrazy" Francisca Goi, prawdopodobnie nie powstał z ręki mistrza, a jego syna Javiera. Jacek Dehnel stworzył fikcję, opartą na wielu faktach z życia mężczyzn Goya, która w pewien sposób tłumaczy odkrycie profesora. Dehnel opowiada, jak mogło do tego dojść, a robi to po mistrzowsku. Jak zwykle czaruje językiem, niezwykle plastycznym, dostosowanym do postaci. Kiedy mówi Francisco, język jest wulgarny i żywiołowy, kiedy Javier, melancholijny i senny. Bawi się autor udanie, bez kompleksów, mimo przecież młodego wieku.

Jacek Dehnel po raz kolejny nie zawodzi i udowadnia, że jest pisarzem z najwyższej półki, a "Saturna" z całego serca Wam polecam!

Francisco Goya, autoportret z 1815 roku

piątek, 18 marca 2011

Jacek Dehnel "Lala"

Niedawno na moim blogu, można było zobaczyć małą relację ze spotkania z Jackiem Dehnelem. Nie miałam wcześniej do czynienia z jego książkami i "Lala" to moje pierwsze spotkanie z autorem. Sam Jacek Dehnel mnie oczarował. Potrafi mówić w niezwykle zajmujący sposób, jednocześnie używając pięknego i odrobinę poetyckiego języka...

Już od pierwszych stron uderzyła mnie właśnie ta poetyckość zawarta na kartach powieści. Bardzo łatwo wyczuć specyficzny klimat tej opowieści. Owa lala, to Helena Bieniecka, babka Jacka Dehnela i to właśnie w głównej mierze jej wspomnienia zawarte są w tej książce.

A Lala ma co wspominać... urodziła się w roku 1919, a korzenie jej rodzinnej opowieści sięgają jeszcze wiele, wiele lat wcześniej... Przez pierwsze lata swojego życia była bezimienna... wszyscy mówili o niej Lala i tak już zostało niemal do końca. Helena była kobietą niezwykle silną, wytrwałą, odważną, dobrą, o wysublimowanym guście... i można by wymienić jeszcze wiele innych, cech tej postaci. Życie Lali przedstawione jest przez autora jako wiele, wydawać by się mogło, chaotycznych anegdotek i oderwanych od siebie historii, jednak kiedy się zagłębimy w lekturę, ta chaotyczność przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, a czytelnik wpada w trans i nie sposób się już od tej opowieści oderwać. Bo "Lala" po prostu czaruje... czaruje gawędziarskim stylem i różnorodnymi obrazami z życia.

Niezwykle porusza to, jak Jacek odnosi się do babci. Czuć siłę uczucia i ogromny szacunek. W końcu nie każdy okazuje cierpliwość słuchając po raz enty znanej sobie już dobrze historii. Ale mało tego... Dehnel stworzył z tych babcinych wspomnień niezwykłą książkę.
A napisał ją zdaje się w wieku 20 lat, i mimo jego młodego wieku , jest ona niezwykle dojrzała i dopracowana. Widać talent do snucia opowieści i osobiście nie mogę się już doczekać kolejnych spotkań z prozą tego interesującego człowieka.

Polecam

niedziela, 13 marca 2011

Spotkanie z Jackiem Dehnelem

Napiszę krótko... klasa... (nie, nie nasza klasa :P). Spotkanie na bardzo wysokim poziomie! Kto nie był, a mógł być, powinien żałować!
Pan Jacek Dehnel to niezwykle interesujący człowiek, o dużej wiedzy, niezwykle rozległym zasobie słów, opowiadający tak zajmująco, że nie sposób nie ulec czarowi jego słów.






Baner