Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Kordel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Kordel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2014

Magdalena Kordel "Malownicze. Wymarzony czas" + dwa egzemplarze dla Was!


Nie polecam Wam czytania mojej opinii, jeżeli nie mieliście okazji zapoznać się z pierwszą częścią Malowniczego. Może się zdarzyć tak, że przez przypadek zdradzę za dużo i zepsuję radość z lektury Wymarzonego domu. Napiszę jednak we wstępie, że wiele wątków doczekało się swojego ciągu dalszego,  pojawiło się też kilka nowych, które mam nadzieję świadczą o tym, że już niebawem powrócimy do Malowniczego i jego mieszkańców.

A co nas czeka w tej części? Magda walczy o możliwość stworzenia rodziny zastępczej dla Marcysi i Ani, jednak ktoś usilnie rzuca jej kłody pod nogi. Po raz kolejny przeszłość wkracza w życie bohaterów i ma wpływ na to jak układa się ich życie. Jednak kobieta nie poddaje się i walczy niczym lwica o dziewczynki. Michał z kolei miota się między swoim pędem do samotności, a rodzącym się uczuciem do Magdy i dziewczynek. Związek tych dwojga, swoją burzliwością z pewnością zainteresuje czytelników.
Pojawiają się w Malowniczem nowe postaci. Marta z córeczką Zosią ucieka przed przeszłością, a schronienia szuka w domu przyjaciółki ze studiów. Magda nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie ściąga na siebie i bliskich, przyjmując pod dach zagubioną kobietę. W poszukiwaniu córki, zjawia się w miasteczku Kacper. Wyrodny ojciec, niegdysiejszy uwodziciel, który swoimi kłamstwami doprowadził  do tragedii wielu osób. Mieszkańcy nie zapomnieli mu złych czynów mimo upływu lat. Niczym rozkapryszone dziecko, obrażając się i szukając niedojrzałych metod "zemsty", próbuje udowodnić Krysi, że popełniła błąd odrzucając jego zaloty. Jak zwykle zapomina w tym wszystkim o swoim jedynym dziecku...
Autorka pozwala nam też śledzić poczynania ulubionych mieszkańców. Miecia zawzięcie uczącego się francuskiego, czy też Kraśniakowej, która z nieznanych przyczyn przestaje plotkować!?

Z przyjemnością wróciłam do Malowniczego i perypetii jego mieszkańców. Mimo, że ta część wydaje mi się jakby bardziej przewidywalna, mniej dynamiczna i słabsza od poprzedniej, to i tak dałam się uwieźć tej sielskiej atmosferze małego miasteczka. A czytając ostatnie zdania książki już rodziła się myśl... Kiedy znowu wrócę do Malowniczego? Wymarzony czas to lektura, którą pochłania się w zawrotnym tempie, dająca wytchnienie i pozwalająca głowie na chwilę odpocząć od problemów.  Ot idealna książka na wakacyjny, urlopowy czas...
Polecam!

...................................................................................................

Mam dla Was dwa egzemplarze książki "Malownicze. Wymarzony czas". Wyjątkowo nie będę od Was dużo wymagać... Wystarczy, że wyślecie odpowiedź na pytanie: W której książce Magdaleny Kordel po raz pierwszy pojawia się miejscowość Malownicze? Odpowiedzi wysyłajcie na maila: konkurs-magiaksiazki@wp.pl 
Ps. Wbrew pozorom, odpowiedź wcale nie jest taka prosta. Zapoznajcie się dokładnie z twórczością autorki!
Wśród prawidłowych odpowiedzi rozlosuję zwycięzców.

Czas trwania: 15.06.2014 do 20.06.2014
Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Znak. Biorąc udział w konkursie, wyrażacie zgodę na przekazanie swoich danych, w razie ewentualnej wygranej, wydawnictwu.

piątek, 16 maja 2014

Magdalena Kordel "Malownicze. Wymarzony dom"


Przyszła mi ochota na przeczytanie czegoś lekkiego, łatwego i przyjemnego, a od jakiegoś czasu niecierpliwie pomachuje do mnie z półki najnowsza książka Magdaleny Kordel. Pomachuje dosłownie, gdyż co chwilę spada, jakby domagając się czytania. Pisarkę poznałam już przy okazji lektury "Uroczyska" i "Sezonu na cuda". To właśnie w tych książkach po raz pierwszy trafiamy do Malowniczego i wpadamy po uszy w sielankową, ale niepozbawioną problemów, małomiasteczkową codzienność. Już wtedy mogłabym zarzucić autorce, że wykorzystała znany wszystkim schemat "wyjechała, znalazła dom/pensjonat, postanowiła zostać i zmienić swoje życie, poznała miłość, happy end", jednak mimo że rzeczywiście mniej więcej tak w skrócie można opisać lekturę, to w przeciwieństwie do innych tego typu książek, te najzwyczajniej w świecie mnie zauroczyły, wzruszyły i rozbawiły. Nie inaczej było z "Wymarzonym domem".
Po  raz kolejny ten sam schemat jednak ubrany w takich bohaterów i taką scenerię, że nie mamy wrażenia "powtórki z rozrywki".

Madeleine (imię to wynik francuskiej fascynacji matki bohaterki) tkwi w związku z Grzegorzem, który już od dawna jej nie odpowiada i w pracy, w której chyba się trochę zasiedziała. Jednego dnia postanawia rzucić zarówno swojego szefa jak i posadę tłumaczki, a przedziwnym i zabawnym zbiegiem okoliczności niedługo po tym nabywa nieruchomość w małym miasteczku u podnóża Sudetów. Postanawia zrobić sobie wakacje i jedzie do Malowniczego, gdzie już na dzień dobry zostaje obłaskawiona dość niecodziennym adoratorem, panem Mieciem, poznaję Majkę, właścicielkę "Uroczyska", a pierwszą noc spędza w zupełnie ciemnym domu, straszona przez jaskółki... W ciągu kilku kolejnych dni, Magda coraz bardziej przywiązuje się do domu, który nabyła i szybko z pomocą córki Maji organizuje remont. Tymczasem przybywają jej kolejni lokatorzy. Najpierw pojawia się Julia, która przybywa do Malowniczego, żeby odkryć zagadkę z przeszłości swojego ojca Kacpra, codziennym gościem staje się też mała Marcysia, która od pierwszego wejrzenia zakochuje się w "cioci" Madzi, następnie wprowadza się Jazzmen, szef ekipy remontowej... I tak można by mnożyć kolejne postaci przewijające się przez posiadłość bohaterki. Magda w swoim nowym domu, zdecydowanie nie może się nudzić. 

Szybko wsiąkamy w klimat małego miasteczka, zaczynamy się czuć jakby częścią tej historii. U mnie obudziły się wręcz tęsknoty za takim właśnie życiem. Magdalena Kordel być może powiela schematy, ale nie jesteśmy w stanie nie polubić jej bohaterów, nie poczuć klimatu miejsc które opisuje. Autorka świetnie konstruuje tajemnice z przeszłości, trzyma nas w napięciu niemal do samego końca, nie pozwalając domyślić się prawdy. Każdy z bohaterów to indywiduum, które zasługuje na osobną powieść. Pani Basia, ze swoim hartem ducha i opowieściami sprzed lat, Pan Miecio i jego koledzy od wina, którzy wymyślają genialne sposoby na adorację "panienki", Pani Leontyna ze swoim sklepem ze starociami, w którym rzeczy sprzedaje tylko właściwym osobom... Mogłabym tak mnożyć w nieskończoność. Napiszę więc jedynie, że nie mogę się doczekać powrotu do Malowniczego, a lekturę gorąco polecam, szczególnie jako przeciwwagę dla ponurej aury za oknem.

Na koniec Janusz Radek, który muzycznie pojawia się w książce:

wtorek, 2 listopada 2010

Magdalena Kordel "Sezon na cuda"


Maja zadomowiła się na dobre w Malowniczym - urokliwym miasteczku w Sudetach, gdzie uciekła z hałaśliwego miasta od przeszłości i byłego męża. Prowadzi pensjonat i żyje niespiesznym rytmem miejscowości, którą ponoć pod swoje skrzydła wziął jeden z aniołów.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Maja postanawia zaprosić na Wigilię wszystkich mieszkańców. Jednak spełnienie oczekiwań gości wcale nie będzie proste!

W jednej chwili na Maję spadną problemy uczuciowe sąsiadów i przyjaciół. W dodatku jej córka zacznie zachowywać się dziwnie, a na horyzoncie pojawi się atrakcyjny mężczyzna. Kiedy jeszcze do drzwi pensjonatu zapuka nieznośna Paulina, która postanawia poszukać sobie w okolicy faceta, świat Mai stanie na głowie…



Druga część znowu obudziła we mnie skojarzenia z Katarzyną Grocholą. Dziwne jest to, że za Panią Grocholą nie przepadam, a Magdalenę Kordel czyta mi się bardzo dobrze.

Może dlatego, że główna bohaterka Maja, równie zwariowana jak Judyta, ma do tego ogromne serce które okazuje ludziom. Jest tolerancyjna, a kiedy widzi osobę lub zwierze, które cierpi i potrzebuje pomocy, nie przechodzi obojętnie i nie odwraca wzroku w bok.
Pani Kordel napisała historię, w której nie ma wielkich zwrotów akcji, ale za to przepełnioną ciepłem i dobrocią. A to za sprawą ludzi w książce opisanych. Każdy z bohaterów to wielka indywidualność i z powodzeniem, moglibyśmy się z nimi utożsamiać :) Sytuacje, które przytrafiają się bohaterce, równie dobrze mogłyby spotkać każdego z nas.

Maja, mimo iż sama nie posiada zbyt wielkich zasobów finansowych, najpierw zatrudnia bezdomną Kaśkę i przygarnia wraz z nią dwójkę jej dzieci. Później proponuje pracę Grażynie, której chce pomóc uwolnić się od apodyktycznej babci. W między czasie, na prośbe Pani Leontyny godzi się urządzić w Uroczysku wielką Wigilię dla samotnych mieszkańców Malowniczego.
Możemy poczytać też o powoli rozwijającym się uczuciu do Weterynarza Czarusia.

Książka napisana, bez żadnych udziwnień, postacie wiarygodne i bardzo sympatyczne, a główna bohaterka tryskająca niezłomnym poczuciem humoru :) No i jeszcze IIIB, czego ta klasa nie wymyśli, żeby dopiec dyrektorce?
Jednym słowem... POLECAM
Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do Malowniczego i pojawi się kolejna część :)

poniedziałek, 11 października 2010

Magdalena Kordel "Uroczysko"


Pełna humoru, ciepła opowieść o tym, jak malownicze miasteczko w Sudetach odmieniło życie pewnej warszawianki.

Porzucona przez męża Maja, mama piętnastoletniej Marysi, właścicielka dwóch psów i kota, myśli, że limit nieszczęść przypisanych jej został już wyczerpany. Wkrótce przekonuje się, że to zaledwie początek. Nieszczęścia, jak to mają w zwyczaju, chodzą nie tylko parami, ale wręcz stadami. Paradoksalnie jednak to co złe prowadzi do zmian na lepsze. I tak Majka – pomimo zmagań z samotnym rodzicielstwem i mężem, który niczego nie ułatwia – znajduje w sobie siłę, o której istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Pobyt w Sudetach, w domku należącym kiedyś do jej ciotki, daje początek zmianom, które odmienią egzystencję całej jej rodziny. A wszystko to w malowniczej scenerii gór i lasów, przesycone ciepłem nowych i starych przyjaźni oraz okraszone humorem, którego nigdy nie powinno zabraknąć ani w książce, ani w życiu.



Trafiłam na książkę przypadkiem w bibliotece,a ponieważ widziałam ją kiedyś u Sabinki, postanowiłam wypożyczyć. Aczkolwiek podeszłam do lektury z dużą rezerwą, spodziewając się łzawej historii z prowincją w tle. A tu proszę... wielkie zaskoczenie. Z początku miałam małe skojarzenie z Katarzyną Grocholą i jej książką "Nigdy w życiu", potem mi przeszło... ;)

Muszę przyznać,że już dawno nie miałam takich ataków śmiechu czytając książkę i mimo,że jest to tylko bądź co bądź czytadło letnie, to napisane w przystępny sposób i zbardzo dużym poczuciem humoru.
Ja osobiście czuję niedosyt tej historii i z chęcią sięgnę po "Sezon na cuda", którego premiera już za kilka dni.


Największa wada tej książki?
Okładka... wręcz mnie odstrasza. Gdybym "Uroczyska" wcześniej, jak pisałam wyżej, nie widziała u Sabinki, pewnie ominęłabym je szerokim łukiem.

A tak miałam okazję zażyć porządnej dawki humoru.

Polecam więc z czystym sercem :)

Baner